czwartek, 30 grudnia 2010

?!

Co ja tu w ogóle robię?
Po co wróciłam?
Chyba szukam bezpieczeństwa.
Miejsca zwykłego wyrażenia uczuć bez zbędnego tłumaczenia.
Wytchnienia od skoków serca.
To za dużo dla mnie.
Za dużo
.

czwartek, 23 grudnia 2010

my love

Tyk, tyk, tyk. Zegar w mojej głowie doprowadza mnie do szału.
Rytmiczne, prostolinijne tyk, tyk, tyk.
Istotnie, wariuje. To przez to oczekiwanie.
Jestem, jak zapomniany pies na podwórku,
któremu raz na jakiś czas rzuci się ochłap z resztek po obiedzie.
Brutalne porównanie. Ale prawdziwe. W końcu raz na jakiś czas dostaję ochłap z Ciebie.
Nie wystarcza mi to, oczywiście, czuję niedosyt i wilczy głód.
A najgorsze jest to, że mimo wszytko czekam.
A zegar tyka. Tyk, tyk, tyk.
Nie będę skomlała do telefonu. Nie, chce dystansu.
Do samej siebie. Do ciebie. I do nas.
I mimo, że tęsknie i myślę tylko o tym, kiedy znowu rzucisz mi swój ochłap , żyję tylko tym.
Bo nie powiem...
Zawsze przychodzisz.

wtorek, 31 sierpnia 2010

high on information

Rzadko występujący stan,
w którym wręcz rozkoszuję się współczesnością,
tempem życia, galonami wypitej kawy,
milionami przeczytanych słów,
dziesiątkami przyswojonych informacji.
Głośną muzykę bez głębszego przekazu,
nowościami wydawniczymi, kontaktami z ludźmi,
których powinno się poznać.
Jestem wszędzie,w kopercie z wysłanym opowiadaniem,
w załączniku z recenzją, na płycie z prezentacją multimedialną.
Niech mnie szlag, podróż klasowa,
tandetne hasło 'żyć lepiej' nabiera sensu.
Mam lustro.
Nie zgubię się, póki nie uczynię nim cudzych oczu.

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

beginning - end

Nie była ideałem.
Nie przypominała niczego, co piękne.
Mówiła, że nie okazuje uczuć, ale robiła to mówiąc o nich.
Próbowała być egoistką, bezskutecznie.
Żyła po swojemu i chciała kogoś, kto będzie miał swój świat i znajdzie w nim dla niej miejsce.
Nie chciała wiele, chciała jedynie mieć wszystko.
Nie chciała podbić świata, tylko by ktoś go podbił dla niej,
owinął w wielką czerwoną kokardę i dał jej w prezencie.
Chciała spokojnego życia, w którym bez przerwy będzie się coś działo.
Chciała żyć długo, ale nie dożyć starości.
Umrzeć po cichu, ale żeby każdy o tym wiedział.

Spontaniczny wyjazd bez ubrań na zmianę, z dziurą w „antygwałtach” i bez aktualnego urlopu.
Pieprzyć system… do ostatniego tchu.

poniedziałek, 19 lipca 2010

belle epoque

Tu odpoczniesz, pomarzysz,
a może weźmiesz Ją za rękę delikatnie,

aby nie spłoszyć chwili ulotnej.

Dobra kawa i deser,

pomagają uczuciom, ogrzewają serca.
Powoli i spokojnie schodzimy w dół,
tam piwniczka niewielka,
nastrój intymny
i tajemniczy.
Uroki piwniczki staromiejskiej
spotęgują dyskretne światła i cienie,

tu wino ma większą moc
i pocałunek ma inny smak.

Niecierpliwie odlicza dni do wyjazdu.
W końcu zagoszczę z Nią na Frecie.
Będziemy upijać się czerwonym winem,
słuchać przedwojennych wiadomości,
podziwiać czarno-białe fotografie.
Magicznie, wręcz fascynująco!
"Kocham ten stan...'"

sobota, 17 lipca 2010

high on informarion

Rzadko występujący stan,
w którym wręcz rozkoszuję się współczesnością,
tempem życia, galonami wypitek kawy,
milionami przeczytanych słów,
dziesiątkami przyswojonych informacji,
Głośną muzyką bez głębszego przekazu,
nowościami wydawniczymi, kontaktami z ludźmi,
których powinno się poznać.
Jestem wszędzie, w kopercie z wysłanym opowiadaniem,
w załączniku z recenzją, na płycie z prezentacją multimedialną.
Niech mnie szlag, podróż klasowa,
tandetne hasło "żyć lepiej" nabiera sensu.
Mam lustro.
Nie zgubię się, póki nie uczynię nim cudzych oczu.