Co ja tu w ogóle robię?
Po co wróciłam?
Chyba szukam bezpieczeństwa.
Miejsca zwykłego wyrażenia uczuć bez zbędnego tłumaczenia.
Wytchnienia od skoków serca.
To za dużo dla mnie.
Za dużo.
czwartek, 30 grudnia 2010
czwartek, 23 grudnia 2010
my love
Tyk, tyk, tyk. Zegar w mojej głowie doprowadza mnie do szału.
Rytmiczne, prostolinijne tyk, tyk, tyk.
Istotnie, wariuje. To przez to oczekiwanie.
Jestem, jak zapomniany pies na podwórku,
któremu raz na jakiś czas rzuci się ochłap z resztek po obiedzie.
Brutalne porównanie. Ale prawdziwe. W końcu raz na jakiś czas dostaję ochłap z Ciebie.
Nie wystarcza mi to, oczywiście, czuję niedosyt i wilczy głód.
A najgorsze jest to, że mimo wszytko czekam.
A zegar tyka. Tyk, tyk, tyk.
Nie będę skomlała do telefonu. Nie, chce dystansu.
Do samej siebie. Do ciebie. I do nas.
I mimo, że tęsknie i myślę tylko o tym, kiedy znowu rzucisz mi swój ochłap , żyję tylko tym.
Bo nie powiem...
Zawsze przychodzisz.
Rytmiczne, prostolinijne tyk, tyk, tyk.
Istotnie, wariuje. To przez to oczekiwanie.
Jestem, jak zapomniany pies na podwórku,
któremu raz na jakiś czas rzuci się ochłap z resztek po obiedzie.
Brutalne porównanie. Ale prawdziwe. W końcu raz na jakiś czas dostaję ochłap z Ciebie.
Nie wystarcza mi to, oczywiście, czuję niedosyt i wilczy głód.
A najgorsze jest to, że mimo wszytko czekam.
A zegar tyka. Tyk, tyk, tyk.
Nie będę skomlała do telefonu. Nie, chce dystansu.
Do samej siebie. Do ciebie. I do nas.
I mimo, że tęsknie i myślę tylko o tym, kiedy znowu rzucisz mi swój ochłap , żyję tylko tym.
Bo nie powiem...
Zawsze przychodzisz.
Subskrybuj:
Posty (Atom)